MON wstrzymało modernizację czołgów

Reklama

pt., 03/01/2019 - 20:20 -- koscielniakk

Ministerstwo Obrony Narodowej wstrzymało plan modernizacji czołgów T-72 i PT-91 Twardy dla polskiej armii – informuje Solidarność. Maszyny miały przejść gruntowną przebudowę w gliwickich zakładach Bumar-Łabędy. Ostatecznie resort zdecydował o przeprowadzeniu tylko bieżących napraw, które nie zwiększą ich możliwości bojowych. – Nowy kontrakt miał umożliwić skok technologiczny, tymczasem MON dało nam kroplówkę, która podtrzymuje nas przy życiu – mówi dla Onetu Zdzisław Goliszewski, przewodniczący "S" w Bumar-Łabędy.

Ogłoszona podczas wrześniowych kieleckich targów zbrojeniowych modernizacja czołgów T-72 i PT-91 Twardy, została wstrzymana. Decyzję podjęto już na początku tego roku. W piśmie przesłanym z MON do Zakładów Mechanicznych Bumar-Łabędy w Gliwicach poinformowano, że zamiast gruntownej przebudowy czołgów, przeprowadzona zostanie zaledwie ich modyfikacja. To m.in. wymiana środków łączności i wzmocnienie przekładni silnika.

Tymczasem podczas jesiennych rozmów na temat zakresu modernizacji ok. 300 maszyn wymieniano m.in. doposażenie wozów w technologie do systemów obserwacji, łączności i kierowania ogniem, ochrony przeciwminowej i balistycznej, czy nawet wymianę armat.

– Modernizacja miała polegać na zwiększeniu możliwości bojowych i ochronnych wozu. Dawało nam to dostęp do nowych technologii, być może eksportu wozu na zewnątrz. Wszystko to jednak skasowano. W tle są finanse, bo poprzedni zarząd przedstawił zaniżoną cenę, ale to zawsze zależało od skali modernizacji. Tak właśnie wygląda rozwój polskiego przemysłu. Trudno uwierzyć, że ten rząd tak postępuje – mówi nam Zdzisław Goliszewski, przewodniczący Solidarności w Zakładach Mechanicznych Bumar-Łabędy w Gliwicach.

– Tracimy możliwości rozwijania się. Przy modernizacji na szeroką skalę mieliśmy szanse na nowe wyposażenie, nowe kompetencje. Byłby to krok w kierunku opracowania nowego czołgu, do które wojsko przymierza się za kilkanaście lat. Nowy kontrakt miał umożliwić skok technologiczny, tymczasem MON dał nam nową kroplówkę, która podtrzymuje nas przy życiu. Podtrzymuje już od 20 lat – dodaje rozgoryczony.

Związkowcy liczyli też, że umowa z resortem obrony zostanie podpisana bezpośrednio z ich zakładem. Tymczasem stroną jest Polska Grupa Zbrojeniowa, do której należy Bumar. To oznacza, że remonty, których głównym wykonawcą miał być gliwicki zakład, zostaną podzielone i trafią prawdopodobnie m.in. do Poznania.

– Jeśli nasze obawy się potwierdzą, trudno będzie odebrać to postępowanie inaczej, niż jako celowe działanie na szkodę naszego zakładu – uważa Goliszewski.

Bumar-Łabędy od lat boryka się z problemami z powodu braku dużych zamówień dla wojska. W fabryce jeszcze 10 lat temu pracował ok. 3 tys. osób. Dziś to zaledwie 860 osób.

 

Szansą miała być podpisana w grudniu 2016 roku umowa na modernizację 128 czołgów Leopard 2A4, które trafiły do naszej armii z nadwyżek Bundeswehry. Tak się jednak nie stało, bo kontrakt nie przewidywał własnej produkcji części, a wkład zakładu w modernizację ograniczył się tylko do montażu części dostarczanych z Niemiec. Dwa lata wcześniej odebrano gliwickiej fabryce kontrakt na dostarczenie podwozia do haubicoarmat Krab. Powodem były problemy techniczne przy realizacji zlecenia. Choć zakład przedstawił nową, poprawioną wersję platformy, to decyzją MON, 320 milionów dolarów zamiast na Śląsk, trafiły do koreańskiej firmy Samsung.

Autor: 
Paweł Pawlik
Źródło: 

Onet

Dział: 

Reklama