Rosjanie wysyłają do Syrii swój jedyny lotniskowiec

Reklama

śr., 03/09/2016 - 14:30 -- koscielniakk

„Admirała Kuźniecow” to - przynajmniej na papierze - duma rosyjskiej floty, mimo że jest już w służbie trzydzieści lat, dopiero teraz być może będzie miał okazję uczestniczyć w działaniach wojennych.

W zamyśle okręt ma ochraniać rosyjskie statki płynące poprzez cieśniny tureckie z zaopatrzeniem dla wojsk w Syrii, chociaż jeszcze nikt im nie zagroził i nie wygląda na to, aby tak stało się w najbliższej przyszłości. Wartością samą w sobie ma być jednak obecność tak dużego okrętu rosyjskiego na Morzu Śródziemnym. Skoro Amerykanie mogą wysyłać lotniskowce gdzie im się podoba, to Kreml uznał, że też tak należy robić. Wcześniej podobne działania przeprowadzał rosyjski krążownik „Moskwa”. Losy lotniskowca rosyjskiego są zagmatwane, tak jak historia kryzysu armii rosyjskiej po rozpadzie Związku Radzieckiego. Okręt w swej historii nosił już nazwy „Riga”, „Leonid Breżniew” oraz „Tbilisi”, co najlepiej oddaje całe zagadnienie. Dodatkowo kwestią sporną jest klasyfikacja okrętu - ze względu na zakaz przepływania lotniskowców przez cieśniny łączące Morze Śródziemne z Czarnym, obowiązujący od końca I wojny światowej, Rosjanie opisują go jako ciężki krążownik lotniczy, chociaż odpowiada parametrom technicznym lekkiego lotniskowca. W podobny sposób nazywano wszelkie okręty radzieckie i rosyjskie mogące przenosić samoloty oraz śmigłowce na swych pokładach. Po sprzedaży do Indii i Chin podobnych okrętów, Rosjanie posiadają obecnie tylko jeden lotniskowiec, nie prowadzone są prace nad konstrukcjami mającymi go zastąpić w przyszłości.

Aby jednak móc wystąpić w swej roli, „Admirał Kuźniecow” musi opuścić stocznię remontową, czyli miejsce, gdzie spędził znaczną część swojej służby. Pierwsze informacje mówiły, że okręt miał się pojawić na Morzu Śródziemnym już na wiosnę, obecnie podaje się terminy związane z miesiącami letnimi. Po raz kolejny na lotniskowcu pojawiły się duże problemy z napędem, a przede wszystkim z siłownią okrętu. W znacznym stopniu ogranicza to jego możliwości bojowe i to nie tylko w aspekcie operacyjnym. Na okręcie nie ma zainstalowanych katapult lotniczych do startu samolotów, wynika to założenia podczas projektowania i budowy, aby wyłącznym uzbrojeniem lotniczym było samoloty pionowego startu oraz lądowania. Niestety zastosowane na krążownikach lotniczych poprzednich typów na przykład „Kijew” samoloty Jak-38 posiadały bardzo słabe osiągi, a ich następcy, czyli Jak-41 nie weszły do uzbrojenia. Odpowiednia prędkość lotniskowca jest potrzebna, aby móc używać bazujących na jego pokładzie samolotów. Zamiast wspomnianych katapult okręt ma zainstalowany na dziobie pochyły pokład startowy, tak zwany ski-jump, z pomocą którego startują samoloty, wykorzystując jedynie moc swoich silników. Na okręcie znajdują się trzy stanowiska, z których taki start się rozpoczyna, pokład jest tam wyłożony materiałami wytrzymującymi wysokie temperatury gazów spalinowych z silników odrzutowych. Jest w tym jednak kolejna wada okrętu. Dwa z trzech stanowisk do startów umożliwiają samolotom oderwanie się od pokładu tylko z ograniczoną ilością paliwa i uzbrojenia. Do startów samolotów prędkość okrętu powinna wynosić co najmniej 18 węzłów, co jest trudne wobec kapryśnego napędu. Jeśli już przy samolotach jesteśmy, to tu także nie jest najlepiej. Rosjanie chcieli mieć uniwersalny okręt i przez to w projekcie musiano połączyć aspekty bazowania samolotów oraz silnego uzbrojenia rakietowego. Okręt przenosi między innymi rakiety przeciwokrętowe P-700 K „Granit” o zasięgu pięciuset kilometrów i głowicy bojowej o masie jednej tony. Owocem tego jest dość ograniczone miejsce dla grupy lotniczej pod pokładem okrętu. W założeniach miało być około pięćdziesięciu samolotów i śmigłowców, lecz z reguły przebywa na okręcie około połowa tej ilości. Obecnie na pokładzie mogą znajdować się samoloty myśliwskie Su-33 i Mig-29 K oraz śmigłowce do walki z okrętami podwodnymi Ka-27. Przewożone samoloty umożliwiają względne zapewnienie ochrony przeciwlotniczej okrętu, lecz nie są dedykowane do ataków na cele naziemne w takim stopniu jak lotnictwo stacjonujące w Syrii.

Zakładam, że jeśli już opisywany lotniskowiec pojawi się przy syryjskim brzegu, nastąpi medialna oprawa jego wizyty. Podobnie jak to miało miejsce z krążownikiem „Moskwa”, wybrani dziennikarze będą mogli zwiedzić okręt i przypatrywać się pracy marynarzy na pokładzie. Ciekawe jest to, że kiedyś, w czasach pełnej odwilży pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Rosją w latach dziewięćdziesiątych, były możliwe nawet wizyty rosyjskich śmigłowców na pokładzie lotniskowca USS „America” i amerykańskich na pokładzie „Kuźniecowa”.

Zbigniew Wolski

Źródła: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Rosja-wysyla-swoj-lotniskowiec-na-Morze-Srodziemne-Admiral-Kuzniecow-stanie-na-czele-rosyjskiej-flotylli,wid,18198200,wiadomosc.html?ticaid=1169ad

http://www.nowastrategia.org.pl/admiral-kuzniecow-poplynie-latem-do-syrii/

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.

Reklama